Opinia

Globalni Przedsiębiorcy z Polskim DNA

Strategia pomostu między Polską a Doliną Krzemową.

Michał Majerczak|
Ołówkowy portret Michała Majerczaka, foundera i CEO Actaware
Michał Majerczak – founder i CEO Actaware, General Partner Teleport Fund and Accelerator, współzałożyciel Vistula Valley. Ilustracja: Polish Tech Minds.

Najlepsi polscy founderzy nie omijają Polski dlatego, że chcą emigrować. Omijają polski system finansowania, bo zamyka im dostęp do globalnego kapitału. Wyjeżdżają od razu do USA, bez żadnego udziału Polski w tym, co zbudują.

Nie proponuję pomagać startupom w emigracji. Proponuję zbudować polskim startupom pomost do globalnych rynków, tak aby największa możliwa część wartości gospodarczej, talentu i innowacji wracała do Polski.

To nie jest lista życzeń. To propozycja kompletnej strategii. Wymaga koordynacji kilku ministerstw, ale nie jest niemożliwa. Sprowadza się do czterech filarów:

  1. Naprawić finansowanie startupów tak, aby nie zamykało im dostępu do globalnego kapitału.
  2. Zbudować stałą polską infrastrukturę w San Francisco i innych światowych hubach innowacji i rozwoju.
  3. Wzmocnić organizacje, które już budują ten ekosystem.
  4. Otworzyć administrację publiczną i spółki Skarbu Państwa na startupy.

Filar 1 · Finansowanie zgodne z globalnymi standardami VC

Publiczny system finansowania startupów w Polsce opiera się na kulturze ograniczonego zaufania. Próbuje z góry przewidzieć i kontrolować sposób działania spółki, zamiast rozliczać founderów i zarządzających z uczciwości, tempa rozwoju oraz osiągniętych efektów. W rezultacie ogranicza elastyczność, wydłuża decyzje i tworzy zobowiązania, które utrudniają pozyskanie kolejnego kapitału.

Europa finansuje realizację planu. Silicon Valley finansuje zdolność znalezienia właściwego planu.

Kultura ograniczonego zaufania nie ogranicza ryzyka. Ogranicza zdolność startupów do szybkiego rozwoju i pozyskania kolejnych inwestorów. Publiczne finansowanie powinno pomagać startupowi dotrzeć do następnej rundy, a nie czynić go nieinwestowalnym dla globalnych funduszy. Dziesięć konkretnych zmian:

1. Wprowadzić standard polskiego SAFE zgodny z praktyką globalnego VC

Polskie startupy potrzebują prostego, rozpoznawalnego i podatkowo przewidywalnego instrumentu finansowania, który działa jak YC post-money SAFE: bez terminu zapadalności, bez odsetek, bez konieczności natychmiastowej wyceny, z jasnym mechanizmem konwersji, możliwy do podpisania w kilka dni i akceptowany przez kolejnych inwestorów zagranicznych. SAFE stał się standardem amerykańskich rund pre-seed i seed, ponieważ pozwala zamykać inwestorów pojedynczo, ogranicza koszty prawne i eliminuje negocjowanie rozbudowanych warunków każdej małej rundy.

Co potrzeba:

  • zlecić przygotowanie jednego standardowego wzoru Polish SAFE,
  • uzgodnić jego skutki podatkowe i księgowe z Ministerstwem Finansów,
  • wydać interpretację ogólną dotyczącą SAFE, CLA, warrantów i konwersji,
  • zapewnić możliwość cyfrowego podpisania i obsługi przez S24/KRS.

2. Zakazać destrukcyjnych side letters w funduszach wspieranych przez PFR

Problemem nie jest sam side letter. Problemem są niestandardowe prawa, które dają inwestorowi publicznemu lub funduszowi uprzywilejowanie niewidoczne w głównych dokumentach. Najbardziej niebezpieczne są:

  • prawo weta wobec kolejnej rundy,
  • zgoda na zmianę siedziby lub utworzenie Delaware parent,
  • ograniczenia sprzedaży udziałów i uprzywilejowane prawo odkupu,
  • dodatkowa preferencja likwidacyjna,
  • obowiązek utrzymania działalności, IP lub zatrudnienia w Polsce,
  • zgoda inwestora na emisję nowych instrumentów,
  • prawa informacyjne nieproporcjonalne do udziału,
  • MFN obejmujące przyszłe, strategiczne rundy,
  • prawa, które nie wygasają przy rundzie amerykańskiej.

Dla inwestora z Doliny oznacza to nieprzejrzysty cap table, ukrytego veto playera i ryzyko, że nie będzie można przeprowadzić rundy albo reorganizacji.

Co potrzeba:

  • ustanowić publiczny katalog dopuszczalnych praw inwestora,
  • zabronić side letters zmieniających ekonomię lub kontrolę poza główną umową,
  • wymagać pełnego disclosure wszystkich side letters przyszłym inwestorom,
  • wprowadzić automatyczne wygaśnięcie szczególnych praw przy kwalifikowanej rundzie,
  • zakazać praw blokujących flip do Delaware lub wejście inwestora zagranicznego.

3. Odejść od zbyt wczesnych priced rounds

Polskie fundusze często wymagają wyceny i pełnej rundy udziałowej na etapie, na którym startup w USA zamknąłby SAFE. To powoduje przedwczesną, często niską wycenę, kosztowną dokumentację, zbyt dużą liczbę praw inwestorskich, wczesne miejsce w zarządzie, skomplikowane preferencje i problematyczny cap table przed pierwszą rundą międzynarodową.

Co potrzeba:

  • dopuścić i promować SAFE lub CLA do określonej wartości,
  • ograniczyć wymóg priced round przy inwestycjach pre-seed,
  • stworzyć standardową rundę seed opartą na dokumentacji kompatybilnej z NVCA,
  • mierzyć czas od decyzji inwestycyjnej do przelewu środków.

4. Ustandaryzować warunki inwestycji funduszy z kapitałem publicznym

Każdy fundusz nie powinien tworzyć własnej, kilkudziesięciostronicowej wersji praw inwestora. Potrzebny jest standard: 1x non-participating liquidation preference, brak full-ratchet anti-dilution, standardowe broad-based weighted average, rozsądne pro rata, rynkowy founder vesting, brak nadmiernych reserved matters, brak osobistych gwarancji founderów, brak kar za nieosiągnięcie planu biznesowego, brak obowiązku odkupu udziałów przez founderów i brak wieloletnich praw kontroli dla małego inwestora.

Co potrzeba:

  • opublikować „PFR Standard Seed Terms”,
  • uczynić je obowiązkowym domyślnym standardem,
  • wymagać pisemnego uzasadnienia każdego odstępstwa,
  • publikować anonimowe dane o warunkach inwestycji funduszy publicznych.

5. Usunąć granty, które stają się blokadą kolejnej rundy

Grant powinien zwiększać wartość spółki, a nie tworzyć zobowiązania, którego boi się nowy inwestor. Największe problemy: obowiązek utrzymania projektu przez wiele lat, ograniczenie przeniesienia IP, zakaz zmiany kontroli, ryzyko zwrotu środków po rundzie lub reorganizacji, sztywne miejsce realizacji projektu, brak możliwości sprzedaży spółki i możliwość późniejszego zakwestionowania już zaakceptowanych kosztów.

Co potrzeba:

  • wprowadzić automatyczny waiver dla bona fide rund inwestycyjnych,
  • pozwolić na przeniesienie IP do spółki dominującej przy zachowaniu działalności operacyjnej w Polsce,
  • zdefiniować bezpieczny proces Delaware flip,
  • ograniczyć możliwość cofania wcześniej zaakceptowanych wydatków,
  • przejść z kontroli kosztów na rozliczanie efektów.

6. Stworzyć „Delaware flip safe harbor”

Dla wielu inwestorów z Silicon Valley polska spółka z o.o. jako parent jest po prostu zbyt trudna do zainwestowania. Nie dlatego, że Polska jest zła, ale dlatego, że dokumentacja jest niestandardowa, inwestorzy nie znają lokalnego prawa, trudniej wdrożyć standardowy ESOP i przeprowadzić kolejne rundy, a fundusz nie chce ponosić kosztu poznawania nowej jurysdykcji.

Do tego dochodzi bariera podatkowa. Wymiana udziałów przy flipie do USA może oznaczać dla foundera i wczesnych inwestorów natychmiastowy podatek od papierowego zysku, mimo że nikt nie otrzymał ani złotówki: polskie przepisy o neutralnej wymianie udziałów obejmują spółki z UE i EOG, nie obejmują parenta w Delaware.

Co potrzeba:

  • stworzyć oficjalną ścieżkę reorganizacji: polska spółka operacyjna pod Delaware C-Corp,
  • zapewnić neutralność podatkową wymiany udziałów i odroczenie opodatkowania do momentu realnej sprzedaży akcji,
  • ustandaryzować wyceny i dokumentację,
  • zapewnić, że granty i inwestycje PFR nie blokują flipu,
  • utrzymać zachęty dla R&D, zatrudnienia i IP rozwijanego w Polsce.

Celem nie jest zmuszanie startupu, aby pozostał polskim parentem. Celem jest, aby globalna spółka zachowała w Polsce jak najwięcej zespołu, działalności i wartości gospodarczej.

7. Naprawić ESOP (Employee Stock Option Plan)

Amerykański inwestor oczekuje, że spółka będzie mogła zaoferować talentom realny equity upside. Dziś przeszkadzają: opodatkowanie w nieodpowiednim momencie, brak prostego vestingu, trudność emisji opcji, niejasne zasady dla współpracowników B2B i ograniczona kompatybilność z zagraniczną firmą matką (parent company).

Co potrzeba:

  • opodatkowanie przy sprzedaży akcji, nie przy przyznaniu lub wykonaniu opcji,
  • standard czteroletniego vestingu z rocznym cliffem,
  • cyfrowy rejestr opcji i cap table,
  • możliwość uczestnictwa pracowników polskiej spółki w planie Delaware parent,
  • jednolite zasady dla pracowników i kluczowych kontraktorów.

8. Usunąć osobiste ryzyko foundera

W Silicon Valley porażka startupu jest ryzykiem gospodarczym. W polskim systemie founder może obawiać się osobistej odpowiedzialności związanej z grantem, podatkami lub dokumentacją.

Co potrzeba:

  • zakazać osobistych gwarancji w standardowych inwestycjach publicznych,
  • wyłączyć odpowiedzialność za racjonalne decyzje biznesowe podejmowane w dobrej wierze,
  • wprowadzić startupowy business judgment rule,
  • ograniczyć clawbacki do oszustwa, rażącego naruszenia lub świadomego wprowadzenia w błąd.

9. Uporządkować cap table przed wejściem do USA

Częste czerwone flagi: kilkudziesięciu drobnych udziałowców bez SPV, aniołowie z prawami weta, różne klasy praw zapisane w oddzielnych umowach, stare pożyczki konwertowalne po terminie, niejasne prawa do IP, udziały współzałożycieli, którzy już nie pracują, brak vestingu oraz side letters nieujęte w cap table.

Co potrzeba:

  • finansować „cap table cleanup” przed internacjonalizacją,
  • stworzyć standard konsolidacji drobnych inwestorów w SPV,
  • uruchomić audyt gotowości do rundy międzynarodowej,
  • zapewnić dostęp do prawników znających jednocześnie prawo polskie i Delaware.

10. Zmienić KPI programów publicznych

Dzisiaj fundusz może być oceniany za liczbę inwestycji, wydanie budżetu lub formalne przestrzeganie procedur. Powinien być oceniany za: kolejne rundy z prywatnym kapitałem, udział inwestorów zagranicznych, wzrost wyceny, przychody międzynarodowe, tworzenie globalnych liderów, brak warunków blokujących następne finansowanie, czas zawarcia inwestycji oraz jakość i prostotę dokumentacji.

Dwie kultury kapitału

W modelu europejskim, szczególnie gdy kapitał pochodzi ze środków publicznych, punkt wyjścia często brzmi: jak zabezpieczyć pieniądze przed niewłaściwym wykorzystaniem? Dlatego system tworzy kolejne warstwy kontroli: szczegółowe kryteria kwalifikowalności, obowiązek realizacji wcześniej określonego planu, sztywne budżety, rozbudowane raportowanie, trwałość projektu i procedury zgód na istotne zmiany.

To jest logiczne z punktu widzenia kontroli środków publicznych. Problem pojawia się wtedy, gdy ten sam model zostaje zastosowany do startupu, którego istotą jest zmiana założeń. W praktyce founder może zostać ukarany nie za nieuczciwość, lecz za to, że zmienił produkt, zmienił rynek, przesunął środki pomiędzy kategoriami, przyjął inwestora na innych warunkach, sprzedał IP lub nie zrealizował planu, który przestał być racjonalny.

W Silicon Valley punkt wyjścia jest inny: founder prawdopodobnie zmieni plan wiele razy, najważniejsze jest, czy potrafi szybko znaleźć działający model i zbudować dużą firmę. Kontrola istnieje, ale dotyczy kilku podstawowych spraw: czy founder działa uczciwie, czy inwestor otrzymuje uzgodnione prawa ekonomiczne, czy spółka prawidłowo prowadzi cap table, czy zarząd działa w interesie spółki i czy kolejni inwestorzy mogą wejść na przejrzystych warunkach. Reszta pozostawia founderowi szeroki zakres decyzji.

W modelu europejskim sukces oznacza często: środki wydane zgodnie z budżetem, wykonane zadania, osiągnięte formalne wskaźniki, kompletną dokumentację i brak nieprawidłowości. W modelu Silicon Valley sukces oznacza: tempo uczenia się, wzrost produktu i przychodów, kolejne rundy prywatnego kapitału, zdolność przyciągania talentu i globalną skalę. To nie jest różnica pomiędzy odpowiedzialnością a jej brakiem. To różnica pomiędzy kontrolą zgodności z pierwotnym planem a odpowiedzialnością za osiągnięty wynik.

Ta różnica ma mierzalne skutki. OECD wskazuje, że amerykański rynek VC pozostaje największy na świecie i korzysta ze znacznie większego zaangażowania inwestorów instytucjonalnych niż rynek europejski. W AI różnica jest jeszcze ostrzejsza: w 2025 roku inwestorzy z USA odpowiadali za około 56% globalnej wartości inwestycji VC w AI, a inwestorzy z całej UE27 za około 7%.

Nie wszystko wyjaśnia kultura finansowania. USA mają większy jednolity rynek, więcej kapitału instytucjonalnego, większe fundusze i głębszy rynek talentu. Ale sposób projektowania finansowania tę przewagę wzmacnia. Amerykański system optymalizuje się pod kątem nielicznych ogromnych sukcesów i akceptuje, że wiele spółek upadnie, jeżeli kilka z nich stworzy kategorię wartą miliardy. System publiczny w Polsce częściej optymalizuje się pod kątem tego, aby żadna pojedyncza inwestycja nie wyglądała jak błąd urzędnika.

Silicon Valley zarządza portfelem ryzyka. Polska próbuje zabezpieczać każdą spółkę osobno. A startupów nie da się rozwijać przez eliminację ryzyka na poziomie każdej inwestycji.

Jest w tym paradoks PFR. PFR Ventures działa jako fundusz funduszy, więc co do zasady nie powinien bezpośrednio zarządzać startupami. Ponieważ jednak środki pochodzą częściowo z funduszy publicznych i europejskich, logika administracyjna przenosi się na inwestycję venture: fundusz chroni zgodność z wymogami, zarządzający chroni się przed audytem, dokumenty zabezpieczają wszystkie scenariusze, startup otrzymuje dodatkowe zobowiązania, a kolejny inwestor musi całą tę konstrukcję przejąć albo usunąć. Kapitał, który miał być katalizatorem wzrostu, staje się kapitałem obciążonym.

Nie chodzi o rozdawanie pieniędzy bez kontroli. Chodzi o zmianę przedmiotu kontroli. Kontrolować: oszustwa, konflikty interesów, świadome wprowadzanie inwestorów w błąd, wyprowadzanie majątku i naruszenia obowiązków zarządu. Nie karać za: zmianę strategii, pivot, rezygnację z pierwotnego produktu, przyjęcie inwestora zagranicznego, Delaware flip, sprzedaż firmy ani niepowodzenie eksperymentu podjętego w dobrej wierze.

Filar 2 · Stała polska infrastruktura w San Francisco i innych światowych hubach

Austria od ponad dwudziestu lat prowadzi rządowo wspieraną Startup Landing Zone w Silicon Valley, przez którą przeszło ponad 250 firm. Niemcy od 2012 roku utrzymują finansowany przez państwo German Accelerator z biurem w San Francisco. Podobne programy ma większość krajów europejskich. Polska jest tu wyjątkiem, na minus.

Nie musimy kopiować cudzych modeli. Rząd, PAIH i organizacje prywatne mogą wspólnie stworzyć Polish Innovation House w San Francisco: miejsce, ludzi i programy, które przez cały rok pomagają polskim founderom wejść do globalnego ekosystemu. Z elementem, którego brakuje innym programom: dostępnym zakwaterowaniem dla founderów na pierwsze tygodnie w Dolinie.

Do tego potrzebne jest realne wsparcie wizowe.

San Francisco jest pierwszym i najważniejszym przyczółkiem, bo tam jest kapitał i rynek technologii. Ale ten sam model landing padu można następnie powielić w kolejnych światowych hubach innowacji i rozwoju, wszędzie tam, gdzie polska diaspora technologiczna już działa.

Filar 3 · Wzmocnić tych, którzy już to robią

Państwo nie musi budować wszystkiego od zera. Powinno wzmacniać organizacje, które mają zaufanie społeczności i realne wyniki: Vistula Valley, PolSV, Teleport, Polonium Foundation, Polish American Business Club i inne sprawdzone inicjatywy w globalnych hubach. Niektóre z nich współtworzę, piszę więc również jako strona.

Wsparcie powinno obejmować:

  • wieloletnie finansowanie operacyjne,
  • partnerstwo z placówkami dyplomatycznymi,
  • wspólne programy dla founderów,
  • promocję Polski jako miejsca tworzenia technologii.
Roczne granty projektowe nie budują instytucji. Budują sprawozdania.

Filar 4 · Państwo jako pierwszy klient innowacji

W USA państwo od dekad świadomie wykorzystuje zakupy publiczne do budowy nowych technologii. DARPA finansowała technologie stojące za internetem, GPS i autonomią. Programy SBIR/STTR umożliwiają tysiącom startupów sprzedaż pierwszych rozwiązań agencjom federalnym. Departament Obrony, NASA czy HHS regularnie kupują rozwiązania od młodych firm, często zanim staną się one dużymi przedsiębiorstwami. To nie jest dotowanie startupów. To świadome wykorzystanie zakupów publicznych do budowy krajowych kompetencji technologicznych.

Typowy przetarg publiczny w Polsce wymaga:

  • kilku lat działalności,
  • wysokich przychodów,
  • wielu referencji,
  • zrealizowanych wcześniej podobnych projektów,
  • wysokiego zabezpieczenia finansowego.

Czyli dokładnie tego, czego startup jeszcze mieć nie może. System jest zaprojektowany pod dojrzałych wykonawców, więc startupy odpadają, zanim ktokolwiek oceni ich rozwiązanie.

Co potrzeba:

  • wydzielona ścieżka zakupowa dla startupów,
  • pilotaże bez pełnego przetargu do określonej wartości,
  • zamówienia oparte na rozwiązaniu problemu, a nie szczegółowej specyfikacji,
  • możliwość udziału firm bez kilkuletniej historii i wysokich przychodów,
  • fundusz finansujący pilotaże z administracją i spółkami Skarbu Państwa,
  • KPI dla największych spółek dotyczące współpracy ze startupami.

Dlaczego Silicon Valley

Silicon Valley nie jest celem samym w sobie. Jest miejscem, gdzie znajdują się najlepsi inwestorzy, najwięksi klienci enterprise, partnerzy technologiczni, doświadczeni founderzy i najbardziej płynny rynek kapitału. Jeżeli polski startup chce zbudować globalną firmę AI, cybersecurity czy enterprise software, bardzo często musi tam być przynajmniej przez pewien czas. Tak samo jak producent samochodów jedzie na targi do Detroit, a firma modowa do Mediolanu.

Co naprawdę zostaje w Polsce

Największy mit tej dyskusji brzmi: „jak founder pojedzie do USA, Polska wszystko straci". Najlepsze startupy robią dokładnie odwrotnie. Do USA przenoszą CEO, sprzedaż, fundraising i business development. W Polsce zostają: R&D, inżynierowie, AI, produkt, operacje, podatki od wynagrodzeń, know-how i kolejne startupy zakładane przez byłych pracowników. To dokładnie zrobiły setki izraelskich, estońskich czy skandynawskich firm.

Izrael zaakceptował dawno temu, że CEO mieszka w Palo Alto lub Nowym Jorku, a centrum R&D pozostaje w Tel Awiwie lub Hajfie. Efekt: tysiące wysokopłatnych miejsc pracy, jeden z najwyższych na świecie poziomów wydatków na B+R, ogromny napływ kapitału zagranicznego i kolejne pokolenia founderów. Nikt nie mówi, że Izrael „wyeksportował" startupy. Mówi się, że zbudował globalny ekosystem.

Polska nie konkuruje dziś o to, gdzie startup zostanie założony. Konkuruje o to, gdzie pozostanie jego centrum kompetencji.

Jeżeli founder jedzie do San Francisco, ale zatrudnia trzystu inżynierów w Warszawie, rozwija AI w Krakowie, płaci miliony złotych wynagrodzeń i zakłada w Polsce kolejne spółki, to Polska wygrywa. Jeżeli nigdy nie zbuduje globalnej firmy, bo nie miał dostępu do rynku, inwestorów i klientów, to Polska nie „zachowuje" firmy. Polska traci możliwość stworzenia globalnego championa.

Jeżeli państwo nie pomoże startupowi wejść do Silicon Valley, wydarzy się jedno z trzech: startup pojedzie sam i Polska nie będzie miała z tego żadnej zasługi ani wpływu; sprzeda się wcześniej za zbyt małe pieniądze; albo nigdy nie osiągnie globalnej skali. Ten trzeci scenariusz jest dla kraju najdroższy.

Dokąd to prowadzi

Ten pomost nie jest celem samym w sobie. Jest etapem.

Kiedy powstaną setki polskich unicornów i decacornów, ich founderzy zaczną robić to, co robią founderzy w każdym dojrzałym ekosystemie: reinwestować. Będą wspierać kolejne pokolenia przedsiębiorców jako aniołowie i jako LP w polskich funduszach VC. Kapitał, know-how i globalna sieć kontaktów przestaną być czymś, po co trzeba jechać do San Francisco.

Wtedy będziemy mogli mówić o Dolinie Wisły nie jako o organizacji, ale jako o geografii: światowym centrum startupów, w którym wszystko, co potrzebne do zbudowania globalnej firmy, jest na miejscu. Vistula Valley to dziś nazwa pomostu. Docelowo to nazwa miejsca.

Jedno zdanie

Nie eksportujemy przedsiębiorców: importujemy do Polski kapitał, doświadczenie, klientów i know-how.
Udostępnij
O autorze

Michał Majerczak

Michał Majerczak, founder i CEO Actaware (AI dla instytucji regulowanych; San Francisco/Warszawa), General Partner Teleport Fund and Accelerator, współzałożyciel Vistula Valley. Wcześniej ponad 15 lat z MSCI (Morgan Stanley Capital International), gdzie odpowiadał za rozwój rozwiązań analitycznych dla sektora finansowego. Propozycje z tego tekstu zostały przedstawione polskiemu rządowi w lipcu 2026.

Pierwotnie tekst ukazał się na LinkedInie Michała Majerczaka.

LinkedIn